Manekiny. Cielesny wymiar sztuki.

Rozmowa magazynu Linia z Małgorzatą Botor (fragmenty)

Manekiny istniały praktycznie od zawsze – już w starożytności kształtne wieszaki  służyły do układania szat i peruk. W średniowieczu dokonywano na drucianych postaciach poprawek krawieckich, by nie forsować znudzonych warstw wyższych. Dzisiaj manekiny są już pewnego rodzaju sztuką, tworzą historie. O tajnikach produkcji, rodzajach, kolekcjach i możliwościach opowiada Gosia Botor, miłośniczka manekinów i Window Dressingu, dyrektor kreatywna marki MORE Mannequins. 

Większość ludzi wyobraża sobie, że manekiny przychodzą na świat z ciężkich matryc – w warsztatach, pełnych pyłu, zapachu chemikaliów i szumu pracujących maszyn. Czy faktycznie tak jest? 

Zaplecze rzeczywiście przypomina kadr z filmu „Westworld” czy „Łowca androidów”. Manekiny wiszą rozparcelowane na części w lakierni oraz leżą w ustawionych po sam sufit pudłach. Jeszcze 15 lat temu manekiny tworzyło się klasycznie, jak rzeźbę w glinie, z której potem robiono odlew. W dzisiejszych czasach wspieramy się nowymi technologiami. Programy graficzne pozwalają nam wprowadzić wcześniej dużo więcej opcji, np. ustawień pozycji czy symetrii manekina, którego chcemy stworzyć. Drukarki 3D przyspieszają proces projektowania prototypów i to one potem służą jako wzór do stworzenia matrycy.

 Jak wygląda proces tworzenia manekinów?

 Sam techniczny proces powstawania manekina jest dosyć prosty. Forma, odlew, czyszczenie, szlifowanie i wykończenie manekina lakierem na wybrany kolor. Natomiast zanim dojdzie się do tego etapu potrzeba trochę czasu na skupienie się i zdecydowanie, co właściwie chcemy stworzyć. Jakie emocje ma odczuć klient. Dla kogo tworzymy daną kolekcję i jak każdy model indywidualnie i w grupie przyczyni się do stworzenia czytelnej historii. 

Skoro już wiemy jak powstaje, to na usta ciśnie się pytanie – jak długo? 

Na stworzenie kolekcji od zera dajemy sobie pół roku. Zbieramy inspiracje i tworzymy historie całej kolekcji. Potem wybieramy pozycje wstępne i na ich bazie robimy sesję zdjęciową z modelką. Wybieramy najlepsze kadry i zaczyna się praca z grafikiem. Jest to bardzo istotny moment – wtedy decydujemy o tym, jaki charakter będzie miała kolekcja, co będzie ją definiować i wyróżniać. Ważą się proporcje abstrakcji i realizmu. Później sylwetki są drukowane w 3D, a następnie trafiają w ręce rzeźbiarza. On nadaje im ostateczny kształt. Na koniec decydujemy o wykończeniu manekina. 

No właśnie – wykończenie. Zdaje się, że odpowiednie ustawianie manekina, odzianie, dobranie peruki czy właściwy makijaż to już niemal sztuka… 

Window dressing i mannequin styling to rzeczywiście praca dla osoby, która czuje się swobodnie w modzie i rozumie jak powinien układać się materiał, potrafi stworzyć kompozycje na witrynie, zna się na oświetleniu i pedantycznie przestrzega czystości na wystawie. Diabeł tkwi w szczegółach. Manekiny mogą uzupełniać atmosferę sklepu lub ją przełamywać. Na przykład salon ślubny – wydaje się, że spotkamy tam pełnopostaciowe manekiny w cielistym odcieniu z delikatnym makijażem, czyli taką najlepszą wersję nas tego wyjątkowego dnia. Natomiast właściciele często decydują się na abstrakcyjne manekiny w wykończeniu ze srebrnego chromu. Jakby chcieli zdystansować się od ciała, a skupić wyłącznie na sukni. Witryny sklepowe to ilustracje 3D. Wymagają zrozumienia i czasu, by być wykonane poprawnie. 

Zdjęcia: Małgorzata Pstrągowska

Kolekcje na zdjęciach:
1. ICON Abstract (pre-order)
2. INDIVIDUAL Realistic (kup tutaj)

LINIA to nowy magazyn o architekturze, designie, sztuce oraz rynku nieruchomości. Jest dostępny w wyselekcjonowanych punktach na terenie Pomorza Gdańskiego .

Poprzedni post Nadchodzi ICON Abstract.
Następny post JESIENNA PROMOCJA